• Historia Ady

    ,,Moje leczenie trwa już pięć miesięcy. Często zadaję sobie pytania, dlaczego to wszystko spotyka tak młodych ludzi. Nie ma na to jednak odpowiedzi. Dla każdego z nas Bóg przygotował sprawdzian. Każdy ma swój krzyż…” Ada Michalec miała 15 lat, gdy zachorowała na chłoniaka. „Zrobiło mi się słabo w szkole i zaczęła Czytaj dalej...
  • 1

Świadectwo Anny

Kurs Nowe Życie (7-8 grudnia 2013 r.) - Poniatowa.
Po otrzymanym zaproszeniu zastanawiałam się nad tym czego nowego mogę się dowiedzieć, czy co nowego usłyszeć. Wahałam się nad podjęciem decyzji, ale postanowiłam zaryzykować i poświęcić ten jeden weekend na coś innego niż lenistwo przed telewizorem czy komputerem. Pewnie gdyby nie to, że na kurs zgłosiła się spora grupa znajomych byłoby mi dużo ciężej zdecydować, ale jeśli tam byłam to wierzę, że takie było zamierzenie Boga i plan na tamten weekend.

Nie chcę opisywać wszystkiego co mogłam tam zobaczyć, słuchać, bo jaki byłby w tym sens. Przecież każdy z nas mógł tam być, miejsca w salce było naprawdę dużo. Nawet pogoda, która była mało sprzyjająca nie zniechęciła tych, którzy wzięli udział w kursie. Mogę powiedzieć jedynie, że decyzja kliknięcia „wezmę udział” była najlepszym krokiem jaki mogłam podjąć. Wydawać by się mogło, że słowa jakie słyszałam jak i obrazy, które widziałam są niczym nowym - to przecież takie oklepane, znane… a jednak Bóg po raz kolejny mnie zaskoczył i pokazał mi, że nie wszystko jest takie oczywiste jak mi się wydaje. 

 

Przed udziałem w kursie byłam człowiekiem, który o wiele rzeczy, zdarzeń w życiu oskarżał Boga nie widząc swojej winy. Żyłam trochę tak jakbym chciała wybielać swoje słabości obarczając nimi innych - zupełnie nie wiem dzisiaj dlaczego Boga. Każda z katechez mocno mnie dotykała. Te słowa padały na serce, które tak bardzo szukało odnalezienia własnej wartości, poczucia bycia kochanym. Bóg bardzo mocno poruszył moje serce, po długim czasie braku akceptacji siebie w każdym znaczeniu tego słowa poczułam, że jednak jest Ktoś, komu na mnie zależy i kocha mnie mimo moich słabości. Dotarło do mnie, że Bóg przebacza każdy grzech, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Wiem, że ufając Mu jestem w stanie dokonać wielu rzeczy dla siebie i przede wszystkim dla innych. Jedną z nich jest doświadczenie bardzo mocnego przebaczenia sobie oraz wszystkim, którzy w ostatnim czasie skrzywdzili mnie w różny sposób. Polały się łzy, ale były to łzy oczyszczenia. Wiem, że bez Boga nie miałabym sił tego dokonać. Z resztą nie tylko tego, bez Boga nie ma w życiu sensu, żadnego celu. Kurs pokazał mi, że z Bogiem nie ma rzeczy nie do przejścia. Każdy dzień zaczynam i kończę razem z Nim. Zaczęłam jeszcze bardziej doceniać każdą Eucharystię w jakiej uczestniczę, ale tak naprawdę. Nie będąc stojącym ciałem, ale przeżywam ją przede wszystkim duchem i sercem, które tęskni za Bogiem i Jego słowem co dzień.

Umocniło się we mnie przekonanie jak bardzo ważna jest Wspólnota do której należę od kilku lat. Wiara w pojedynkę prędzej czy później upadnie, bo nie będzie miał kto jej podnieść i pomóc mi powstać. Jestem bardzo wdzięczna Bogu, że mnie tam postawił i przygotował dla mnie w niej miejsce. Cały kurs był bardzo pozytywnym przeżyciem. Spotkałam ludzi, którzy swoim świadectwem wyznania Boga jako Króla życia jeszcze bardziej rozpalili we mnie pragnienie należenia do Boga. Dziś wierzę i mam pewność, że Bóg to żaden wymysł ludzki, ale prawdziwa i nieskończona Miłość, która co dzień walczy o moje serce.
„Stracenie” tego weekendu było wielkim i postępowym krokiem. Nie żałuję tej decyzji, bo wiem, że warto było uczestniczyć w tym kursie dla wszystkiego co przeżyłam.

Wydarzenia

Ogłoszenia duszpasterskie

 

 

Ostatnio dodane...

Dobra Nowina

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Sobota 2015-03-28, 5. tydz. Wielkiego Postu
    J 11,45-57Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Najwyższą Radę i rzekli: «Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród». Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?» Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.

Join now and claim william hill bonus - wbetting.co.uk